niedziela, 29 marca 2015

Wieczór

-Brrr...Nocne spacery o tej porze roku to chyba nie najlepszy pomysł!
Aisuru zalicza się do osób uwielbiających informować otoczenie o tym, co myśli i czuje, a zainteresowanie słuchaczy to dla niego sprawa drugorzędna. Ogólnie jest względnie normalnym dzieciakiem, odnoszącym się do wszystkich z niespotykaną wśród nas serdecznością. Mam szczęście, bo teoretycznie nie powinniśmy razem mieszkać-należy do podgrupy B.

-Po tym wszystkim, co przeszedłeś-zaczął dyrektor, niski wąsacz z nadwagą i wielkimi, niedźwiedzimi łapami-pozwoliliśmy sobie na małe odstępstwo od reguł...
-Z całym szacunkiem, Panie Dyrektorze-odpowiedziałem, tłumiąc w sobie niesmak-ale nie ma takiej potrzeby. Nie chcę być traktowany lepiej od pozostałych, bo...
-Dokusei-facet wyglądał na kogoś, kto wolałby umrzeć, niż usłyszeć sprzeciw-nie robimy tego  t y l k o  ze względu na twój stan psychiczny. Widzisz, tak się składa, że jesteś jedynym członkiem podgrupy A w naszym Centrum. Było was sześciu, ale...zresztą, nieważne. Wiesz przecież, że wszędzie występujecie w śladowych ilościach.
-Ta-odparłem-jak orzeszki ziemne w czekoladzie.
Nie wiedział, jak zareagować. Nic dziwnego-ciężko stwierdzić, czy jestem inteligentnym dzieciakiem z poczuciem humoru, czy aspołecznym chamem. Sam się nad tym często zastanawiam.
-W dodatku, Dokusei-spojrzał na mnie spod śmiesznie małych okularów-mamy nieparzystą liczbę dzieciaków podgrupy B. A nasi psychologowie twierdzą, że dwuosobowe pokoje są dla was najlepsze. Z twoich danych wynika, że...
Dane. Wtedy ostatecznie zrozumiałem, że wszyscy jesteśmy tylko serią danych.
Wiek: 15 lat

Waga: 52 kg
Adnotacje dot. wagi: Stała od momentu rejestracji

Wzrost: 178 cm
Adnotacje dot. wzrostu: Wciąż rośnie
Badają nas bez przerwy, jakby to nasze dane, możliwie jak najbardziej aktualne i dokładne, były celem tego całego projektu. Jakby to one miały udoskonalić ludzkość.
Rządowi, rzecz jasna, najbardziej zależało na nas. W końcu z Intelektualistów rekrutują się przyszli twórcy "cyborgów"-takich jak my, Silni, Muzykalni, Artyści i Charyzmatycy. Właściwie to dopiero będą-jesteśmy pierwszym udanym pokoleniem, które ma niemal stuprocentową szansę dożyć dorosłości. Niewykluczone, że możemy mieć dzieci. To właśnie na nie jajogłowi i politycy czekają najbardziej. To właśnie one mają być tym, czego pragnęli już Hitler i Stalin-perfekcyjnymi nadludźmi, obdarzonymi wszystkimi najlepszymi cechami. Ale droga do tego celu będzie długa i gorzka. Ciekawe, czy kiedyś dotrzemy do...

-Ace!-szepnął nerwowo Ai-Ktoś nadchodzi! Zgaduję, że dozorca...
Szybko odwróciłem głowę. Chyba nie powinienem tak często odpływać. Okropnie się pewnie ze mną rozmawia.
-To..tam! Ai, musimy się wdrapać...na...na to drzewo!
Ciągle się zacinam i jąkam, ale nikt się tym nie przejmuje. Od pięknego strzępienia języka mamy Charyzmatyków-towarzyscy, o sporych umiejętnościach społecznych, już jako dzieciaki zostają świetnie opłacanymi marionetkami w rękach polityków.
Pochodzimy z laboratorium. Całkowicie. Nie jesteśmy "poprawionymi" zarodkami. Powstaliśmy z półsyntetycznych komórek, pozbawionych dużej części DNA. Części, bo, rzecz jasna, nie całego. To tak nie działa. Właśnie te nieusunięte fragmenty zadecydowały o tym, że się różnimy i mamy liczne defekty. To tak działa. Chyba nigdy nie dogonimy perfekcji. Tak naprawdę, to już zapomnieliśmy, dlaczego ją gonimy...
-Toshiko?!-Ai prawie spadł z chrupiącej pod nim gałęzi.
-To...Toshiko! Co...Co ty tu robisz? Usłyszałaś jak wychodziliśmy, prawda?
Uśmiechnęła się jak dziesięcioletni łobuziak z przemysłowej dzielnicy. Widziałem takich może trzy razy w życiu, ale ten uśmiech szczególnie zapadł mi w pamięć.
-Ace jak zawsze wszystko wie-powiedziała, śmiejąc się cicho-Macie szczęście, że to ja, a nie na przykład Kisei.
-No...rzeczywiście. On, no...mieszka dwa pokoje na prawo. Chodź szliśmy w lewo, mógł nas przecież usłyszeć.
-Czasami wydaje mi się, że on żyje wszystkim na złość-westchnął Aisuru, machając nogą i ignorując ostrzegawcze trzaski gałęzi, na której siedział-Cały czas tylko...
-Daj mu spokój-syknąłem-gość ma hiperleksję.
-Nie słyszałam o takiej dolegliwości-mruknęła Toshiko-na czym to polega?
-Hiperlektystyczne dzieci wykazują się, między innymi, mocną pamięcią słuchową i wzrokową, nieumiejętnością nawiązywania kontaktów i odczytania cudzych intencji czy zamiarów, odczuwają intensywną potrzebę trzymania się rutyn, a także miewają specyficzne lęki. Choć...
-Wystarczy. Idź, dziecko, znajdź normalne hobby, zamiast wkuwać symptomy chorób rozwojowych i psychicznych. Wyłącz tryb encyklopedii i i powiedz nam, skąd wiesz, że to go dotyczy. Czy to tylko twoje podejrzenia?-Toshi ewidentnie próbowała się ze mną droczyć.
Wszyscy normale twierdzą, że rozmawiamy w irytujący sposób. I mają rację. Tak naprawdę nie potrafimy się dogadać ze zwykłymi ludźmi. Efekt uboczny mikrospołeczeństwa, gdzie średnie IQ zamiast 100 wynosi 120, a głód wiedzy u niektórych bywa silniejszy, niż potrzeby fizjologiczne.
-Zauważyłem to w jego zachowaniu. A że czasem bywam u tego, no...psychologa...
-Nie czasem, tylko często-przerwał mi Ai
-Ta...tak, Ai. Dziękuję, nie wiem jak bym sobie bez ciebie poradził. Najprawdopodobniej wcale. Tak że tego, no...bywam u psychologa i pewnego razu powiedziałem mu, mimochodem, co sądzę o Kisei. Doktorek wziłął sobie do serca moje słowa i przeegzaminował chłopaka, a tydzień później przyniósł mi czekoladę w nagrodę za słuszną diagnozę.
Gdy skończyłem mówić, rzuciłem krótkie spojrzenie w stronę Toshiko. Koleżeńskie docinki i riposty uważałem za formę rywalizacji. W końcu nie mamy wszyscy zespołu Aspergera i potrafimy nawiązać jakieś relacje. Jakieś to kluczowe słowo, zwłaszcza w moim przypadku.
Pierwsze Centrum, do którego trafiłem, przypominało obóz militarny. To znaczy, nigdy na żadnym nie byłem, ale od czego są książki. Tak samo jak tutaj, mieliśmy "poranną rozgrzewkę"-mózg lubi wysiłek fizyczny. O ile w tym Centrum oznacza to zbiór ćwiczeń na sali, lub, przy sprzyjającej aurze, na dziedzińcu, tam biegaliśmy w błocie, śniegu i deszczu, by udać się na zatłoczoną stołówkę po niesmaczny, nafaszerowany odżywkami, omegą 3 i orzechami posiłek. Pół godziny dla siebie, test IQ. Badanie. Zajęcia, podsumowane quizem. Niedobry obiad. Lekcje, zakończone testem. Psycholog, który sam potrzebował psychologa. Sprawdzian wiedzy i umiejętności intelektualnych nabytych poprzedniego dnia. Godzina biegu w zimnie, upale, przy wietrze. Adekwatna do innych posiłków kolacja. Ćwiczenia "na elastyczny umysł". Bezwzględna cisza nocna. Atmosfera ciągłego stresu, toksycznej rywalizacji i zawiści. Presja, frustracja, sadystyczni nauczyciele i wychowawcy, również zmęczeni tym piekłem. Tam nikt nie był normalny. Może tylko dzięki temu zniosłem wszystko, co mnie później spotkało.
Spojrzałem na tę dwójkę. Nie jestem mistrzem odczytywania emocji, ale potrafię poskładać wszystko, co mówą Aisuru i Toshiko, do kupy.
-Zrobiło się zimno. Pójdę po kurtkę. Przynieść ci twoją?-zapytałem. Oczywiście gość mnie nie słuchał. Był zbyt zajęty próbą zaimponowania dziewczynie, która miała zawsze lepsze o jeden punkt wyniki testów niż on. Naprawdę, zabawni są. Nieważne, jak inteligentny jesteś na co dzień. Gdy się zakochasz, zachowujesz się jak kontuzjowany Silny-zagubiony, roztargniony i sfrustrowany. Taki jest porządek wszechświata.
-No dobra-burknął po chwili- A nikt cię nie złapie?
-Nie. Przypomniałem sobie, że przecież jutro ten, no...dzień wolny. A Andy ma dziś osiemnastkę i najprawdopodobniej chla z młodszymi opiekunami.
-Aha, świetnie-dodała Toshi roztargnionym tonem-Poczekamy tu.
W porządku, pomyślałem. Nie zamierzam tu wracać i dobrze o tym wiecie. Wbrew pozorom potrafię być adekwatny, ale to raczej kwestia logiki niż wyczucia.
Gdy po pół godziny wyjrzałem za okno, zobaczyłem tę dwójkę w punkcie kulminacyjnym. Chyba zgodziła się z nim być. Nieważne. Grunt, że coś ciekawego się wydarzy. tak się składa, że uwielbiam zmiany.
Zdmuchnąłem z parapetu płatki wiśni i zamknąłem okno. Czas iść spać. Wyłączyć się i czekać na jutro, mieć nadzieję, że będzie inne niż pozostałe dni. Lepsze.
Jest ktoś, kto na mnie jutro czeka. I nie są to groby moich przybranych rodziców.
Nie mogę go zawieść.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz