sobota, 28 marca 2015

Dane

Niektórzy są tacy pocieszni. Jak studenci, gotujący parówki w czajniku. Irytująco bezradni i niewinni, dzielą ludzi na dobrych i złych twierdząc, że każda kara ma źródło w grzechu. Tymczasem jest odwrotnie. To nie potwory trafiają do piekła-to piekło zmienia nas w potwory. Bo na początku wszyscy jesteśmy tak samo winni. 
Prawda?

Jedyne, co po nas zostanie, to zbiór danych.
Imię: Ace
Nazwisko: Dokusei
Danych ważniejszych, niż obiekt, którego dotyczą.
Numer: 1-066
Grupa: Intellectualium
 Żyjemy w piekle, które miało zdeifikować ludzkość.
Podgrupa: A
Jesteśmy produktem pychy. Jeżeli na świat zostanie zesłany potop, będzie to tylko i wyłącznie nasza wina. Bo istniejemy.
Próbują nas wmieszać w tłum, jednocześnie nas od niego oddzielając. Oddają nas normalnym rodzinom za grube pieniądze, by wysyłali nas do Ośrodków zamiast zwyczajnych szkół, a w wieku czternastu lat-do Centrów. Centra to takie Ośrodki, tylko że w nich koszmar nigdy się nie kończy.
Grupa naukowców wspieranych przez ogólnoświatowy rząd postanowiła zrobić wszystko po swojemu. Gdy ludzkość wbiła sobie nóż w plecy, gdy zaczęła dyszeć jak staruszka dotknięta gruźlicą, wpadli na genialny, w ich mniemaniu, pomysł. Nie zawracajmy sobie głów nadczłowiekiem. Stwórzmy kilka rodzajów ludzi, przeznaczonych tylko do określonych zadań. Doskonałe maszyny, dzieło uczonych-półbogów. Mnóstwo wysiłku, jeszcze więcej patosu. Zróbmy to, co dzieje się od ponad stu lat, tylko pomóżmy temu procesowi. Nauka robi niesamowite postępy.
-Zamieszkasz w pokoju 303 w sektorze G-powiedział wtedy ten łysy facet o najbardziej nijakiej twarzy, którą widziałem w życiu-Wiesz, gdzie to jest?
Trafiłem do Centrum cztery lata temu, gdy rodzice (przybrani, rzecz jasna) zginęli w wypadku. Jechali właśnie do szpitala. Mój przyrodni brat nigdy się nie urodził i nie wiem, czy nie jest to lepsze, niż...
-Ace? Słuchasz może? Czasem?
Gdybyś spojrzał na mnie i Aisuru, pomyślałbyś, że się przyjaźnimy. A ja bym się zaśmiał. To w pewnym stopniu prawda, ale...tu nie ma miejsca na normalne relacje. Zawsze tak uważałem. A może to ja jestem problemem.
W kategorii deprywacji i zaburzeń nasze słupki niemal sięgają szczytów diagramów. Sytuację Intelektualistów chwilowo poprawili Altruiści-nowy wynalazek, mający rozładować napięcie psychiczne. Wierni towarzysze, remedium na wszystkie problemy. Jak zwykle coś się zepsuło. Nie wytrzymywali, zaczęli doprowadzać i być doprowadzani do absurdu, zmieniać się w zawsze winnych masochistów i ludzi zbyt wrażliwych, by żyć.
Tylko w kategorii uzależnień od substancji wypadliśmy lepiej od Silnych-grupy o niesamowicie mocnych mięśniach, zaburzeniach pracy serca i zniszczonych ciałach. Bardzo wcześnie umierali, zgodnie z zasadą "szybko i krótko, wolno i długo". Chyba mają jeszcze gorzej niż my.
-Może czasem-odparłem, nawet nie spoglądając na Aisuru-Powtórzyłbyś?
Przekazał mi kolejny zbiór danych. Tylko tyle z nas zostanie. 
Kolor oczu: Zielone
Kolor włosów: Białe
To nie jest Centrum, do którego trafiłem cztery lata temu. Mieszkam tu od pół roku i czasami wydaje mi się, że jest dobrze.
Nasze okno wychodziło na podwórko. Właściwie to wszystkie okna. Kwitną wiśnie. Myślałem, że te zdjęcia, przedstawiające Japonię pokrytą różowym śniegiem to przesada i edycja, ale nie. Jest pięknie.
-Ai-zacząłem, wstając z łóżka-wychodzę.
-Poczekaj!-krzyknął, narzucając na siebie bluzę. To Centrum imitowało życie najlepiej, jak potrafiło. Nosiliśmy nawet różne ubrania.
Obejrzałem się. Biegł za mną po korytarzu.
- Jeśli dostaniesz karę, przynajmniej nie będziesz sam-szepnął.
Uśmiechnąłem się lekko. Może to ja jestem problemem. Może naprawdę jestem potworem, jak wmawiano mi przez cztery lata. Może inni naprawdę są...
Ludźmi?

1 komentarz:

  1. Ah, mam dużo do nadrobienia. Chyba wiem co będę robiła w najbliższe piątkowosobotnie noce.

    OdpowiedzUsuń