sobota, 25 lipca 2015

Rosyjska ruletka

Cienka kartka z kredowego papieru, gdzie nie gdzie zamoczona łzami Misy.
Przełknąłem ślinę, wyłączyłem wszystkie emocje i zacząłem czytać.
Teraz trzeba się skupić.

Prawa Rządzące Grą

1. Za żaden czyn popełniony podczas gry graczom nie grożą konsekwencje prawne.
2. Gracz nie może zrezygnować z gry, a jedynym sposobem na jej zakończenie jest wyłonienie trójki zwycięzców
3. Gracz, który podczas rozgrywek drużynowych będzie działać na szkodę drużyny, zostanie ukarany. Kara zależy od powagi przewinienia.
4. Poza rozgrywkami drużynowymi powyższe prawo nie obowiązuje, a gracz gra w trybie indywidualnym

Zasady Gry

Od poniedziałku do piątku (w szafkach graczy znajdują się kalendarze elektroniczne) odbywają się rozgrywki-każdego dnia po trzy konkurencje z pięciu dostępnych (artystyczna, muzyczna, fizyczna, a także zadania intelektualne lub związane z inteligencją emocjonalną). Gracz, który w ciągu pięciu dni rozgrywek uzyska najwyższy wynik, zostanie nagrodzony.

Niesamowite, taka sprawiedliwość i wspaniałomyślność.

Gracz, który w ciągu pięciu dni rozgrywek uzyska najniższy wynik, zostanie wyeliminowany. Może też podjąć się Losowego Wyzwania w sobotę. Losowe Wyzwanie może być dowolną konkurencją, ale na poziomie wyższym niż konkurencje trwające w ciągu tygodnia. Wynik Losowego Wyzwania przesądzi o życiu lub śmierci gracza. Jeżeli kilku graczy osiągnie ten sam, najniższy wynik, to podejmują się Losowego Wyzwania. Gracz, który uzyskał najniższy wynik w Losowym Wyzwaniu, zostanie wyeliminowany. Jeżeli do 24.00 w sobotę nie uda się rozstrzygnąć gry, ginie dowolna liczba graczy o najniższym wyniku w Losowym Wyzwaniu.

-Czy to jest…-wyszeptała przerażona Koe
-Tak-odparłem-Tak. To gra, w której karą jest śmierć, a najwyższą nagrodą życie. Taka skomplikowana rosyjska ruletka.
-Czytaj dalej!-burknął Marco. Po szkoleniu wojskowym umiał trzymać nerwy na wodzy, ale teraz zupełnie się rozpadał.
W końcu jesteśmy tylko dziećmi, prawda?
-Dobra, czytam.

(tu: grupa C) Po trzech tygodniach pozostali przy życiu gracze zostaną przeniesieni do innej grupy, gdzie rozgrywka się powtórzy. Podczas gry w trybie indywidualnym gracz może podejmować działania uważane za amoralne i niezgodne z prawem. Jeżeli w wyniku takich działań przed upływem trzech tygodni przy życiu zostaną tylko dwaj gracze, zostaną oni przeniesieni do innej grupy tak, jak stałoby to się po upływie trzech tygodni. 

Oliver zerwał się z łóżka, krzycząc z bólu, i skoczył w stronę drzwi.


Ucieczka z miejsca gry jest niemożliwa, jednak gdyby wbrew wszystkiemu miało do tego dojść, dezerter zostanie natychmiast uśmiercony. Szanse zakończonej sukcesem ucieczki są równe absolutnemu zeru.

Marco przytrzymał Olivera w drzwiach i siłą zaciągnął go z powrotem.

Gdy przy życiu (ze wszystkich grup) pozostaną trzej gracze, gra zostanie zakończona, a zwycięzcy trafią do wybranego przez siebie miejsca po uprzednim usunięciu wspomnień związanych z grą. Niestety nie zostaną usunięte żadne inne wspomnienia, nawet na usilne prośby zwycięzców, by możliwie zmniejszyć  ingerencję w psychikę i budowę mózgu graczy.

Niemal każdy aspekt gry został omówiony. To dobrze, lubię precyzyjne instrukcje, dzięki nim nawet masowe morderstwa stają się łatwe, jak składanie mebli z Ikei. Nie myślcie sobie, że jestem stuprocentowo racjonalną maszyną, gotową zabijać, by przeżyć. Ja wybuchnę, ale to potem. Nie wytrzymam, załamię się i zwariuję.
A wtedy już nic mnie nie powstrzyma. Wiem to z doświadczenia. Doświadczenia, które bardzo, ale to bardzo chciałbym usunąć. Ciekawe, czy zgodziliby się, gdybym zabił wszystkich…Zaraz, stop, nikogo nie zamierzam zabijać, chcę ograniczyć tę czynność do minimum.
Mam wystarczająco dużo krwi na rękach.
-Czy to wszystko?-zapytała Koe. Miała roztrzęsiony głos, ale twarz obojętną. Pewnie nie mogła zaakceptować tego, co właśnie usłyszała. To nie może być prawda, myśli. Znam to uczucie, kiedy wszystko staje się jak…gra. Odległe i nieprawdziwe. Gra wideo to najlepsze porównanie. Rozumiecie, o czym mówię, prawda?
-Rozejdźmy się, co?-Misa przerwała niezręczną (tym razem nie zrobiłem tego specjalnie, przyrzekam!) ciszę-To jest…ech…cóż...musimy to przetrawić, nie?
Charyzmatycy to jednak bardzo przydatni ludzie. W milczeniu opuściliśmy pokój Olivera.
-Jeśli będziesz czegoś potrzebował-powiedziałem wychodząc-zapukaj w ścianę przy łóżku. Mieszka tam Misa. Przyprowadzi mnie, żebym ci pomógł. Dobra?
-Ace…-zwrócił się do mnie po imieniu, kroi się coś poważnego -Możesz tu proszę na chwilkę zostać? Chciałbym z tobą porozmawiać…
Usiadłem na krawędzi jego łóżka.
-No? O co chodzi?
-Nie umiem rozwiązywać zadań intelektualnych-zaczął, drapiąc się po głowie.
-Racja, to widać. Z myśleniem bywa u ciebie różnie.
-A nie mogę sobie na to pozwolić, bo przez własną głupotę zadania fizyczne…rozumiesz-westchnął, wymownie spoglądając na kikut ręki.
-Pierwsza gra już pojutrze. Przecież nie zdążę cię nauczyć logicznego myślenia…Masz spore zdolności manualne, to dobrze wpływa na mózg. ale jeżeli nigdy nie robiłeś żadnych zadań czy coś…
-Przygotuj mi! Przygotuj, przygotuj! Przecież umiesz, prawda?!-zawołał, trochę głośniej, niż należało. Za ścianą mieszkała Misa. Wolałem, by wiedziała jak najmniej. Język to w końcu najskuteczniejsza broń człowieka, a ona posługiwała się nim jak nikt inny.
-Zadania?
-Tak! Będę rozwiązywał cały dzień! W zamian…w zamian dam ci lekcje rysunku. Ok? Ok?
Wyglądał jak dzieciak, przyłapany na wykradaniu ciasteczek z puszki. "Podzielę się z tobą, ale nie mów mamie!" Przestraszony i pełen naiwnej nadziei. W sumie…przydadzą mi się jego lekcje. Nie rysowałem od czasów pobytu w pierwszym Centrum. Kopę lat.
-Dobra. O której mam przyjść?
-Jak wstaniesz to przyjdź i mnie obudź.
-W porządku.
Chyba nie będę dziś spał.
-Muszę zerknąć jeszcze raz na twoją rękę. Byłą rękę.
-Nie znudzi ci się, co? Cholerny skurczybyk…
-Dobra, dawaj tego kikuta. Gdzie położyłeś maść?
-W szufladce-odparł, wskazując głową na stolik nocny.
-Dziwię się, że nie masz gorączki i…no, tego…ogółem sobie radzisz.
-Mam bardzo wysoki próg bólu-odparł z uśmiechem-Jak większość artystów, ale ty to pewnie wiesz.
Wiem. Żeby nie chcieli robić sobie krzywdy. Bez sensu, szanse poważnego uszczerbku na zdrowiu…No, z sensem czy bez, grunt, że w miarę skuteczne. Brak logiki nie zawsze równa się nieskuteczności. Zwłaszcza w naszej rzeczywistości…
Krew zakrzepła i przestała ciec. Zapomniałem powiedzieć, że rany Produktów goją się szybciej, niż u innych ludzi. Z reguły. W przypadku Olivera tak było. Kazałem mu zagryźć kołdrę, żeby się nie darł i posmarowałem go maścią. Podarliśmy jego czyste prześcieradło i założyłem u nowy opatrunek. Nic więcej nie mogę dla niego zrobić.
No nieźle-westchnąłem, leżąc już w moim nowym łóżku.
Dziwię się, że nikt nie zaprotestował. Niema zgoda na udział w krwawej gierce. Nikt nie powiedział ani słowa. Nikt nie próbował znaleźć innej drogi. Może tak nas wychowano. Może to dla nas naturalne-nasze życia znaczą tyle, ile istnienie zaawansowanych programów komputerowych.
Drogie, ale bezwartościowe. Rozumiecie.
Kiedy chciałem podrapać się po kostce, zauważyłem  t o.
Jak mały kawałeczek metalu.
Chip?






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz