Niektórzy są tacy pocieszni. Jak studenci, gotujący parówki w czajniku. Irytująco bezradni i niewinni, dzielą ludzi na dobrych i złych twierdząc, że każda kara ma źródło w grzechu. Tymczasem jest odwrotnie. To nie potwory trafiają do piekła-to piekło zmienia nas w potwory. Bo na początku wszyscy jesteśmy tak samo winni.
Prawda?
Jedyne, co po nas zostanie, to zbiór danych.
Imię: Ace
Nazwisko: Dokusei
Danych ważniejszych, niż obiekt, którego dotyczą.
Numer: 1-066
Grupa: Intellectualium
Żyjemy w piekle, które miało zdeifikować ludzkość.
Podgrupa: A
Jesteśmy produktem pychy. Jeżeli na świat zostanie zesłany potop, będzie to tylko i wyłącznie nasza wina. Bo istniejemy.
Próbują nas wmieszać w tłum, jednocześnie nas od niego oddzielając. Oddają nas normalnym rodzinom za grube pieniądze, by wysyłali nas do Ośrodków zamiast zwyczajnych szkół, a w wieku czternastu lat-do Centrów. Centra to takie Ośrodki, tylko że w nich koszmar nigdy się nie kończy.
Grupa naukowców wspieranych przez ogólnoświatowy rząd postanowiła zrobić wszystko po swojemu. Gdy ludzkość wbiła sobie nóż w plecy, gdy zaczęła dyszeć jak staruszka dotknięta gruźlicą, wpadli na genialny, w ich mniemaniu, pomysł. Nie zawracajmy sobie głów nadczłowiekiem. Stwórzmy kilka rodzajów ludzi, przeznaczonych tylko do określonych zadań. Doskonałe maszyny, dzieło uczonych-półbogów. Mnóstwo wysiłku, jeszcze więcej patosu. Zróbmy to, co dzieje się od ponad stu lat, tylko pomóżmy temu procesowi. Nauka robi niesamowite postępy.
-Zamieszkasz w pokoju 303 w sektorze G-powiedział wtedy ten łysy facet o najbardziej nijakiej twarzy, którą widziałem w życiu-Wiesz, gdzie to jest?
Trafiłem do Centrum cztery lata temu, gdy rodzice (przybrani, rzecz jasna) zginęli w wypadku. Jechali właśnie do szpitala. Mój przyrodni brat nigdy się nie urodził i nie wiem, czy nie jest to lepsze, niż...
-Ace? Słuchasz może? Czasem?
Gdybyś spojrzał na mnie i Aisuru, pomyślałbyś, że się przyjaźnimy. A ja bym się zaśmiał. To w pewnym stopniu prawda, ale...tu nie ma miejsca na normalne relacje. Zawsze tak uważałem. A może to ja jestem problemem.
W kategorii deprywacji i zaburzeń nasze słupki niemal sięgają szczytów diagramów. Sytuację Intelektualistów chwilowo poprawili Altruiści-nowy wynalazek, mający rozładować napięcie psychiczne. Wierni towarzysze, remedium na wszystkie problemy. Jak zwykle coś się zepsuło. Nie wytrzymywali, zaczęli doprowadzać i być doprowadzani do absurdu, zmieniać się w zawsze winnych masochistów i ludzi zbyt wrażliwych, by żyć.
Tylko w kategorii uzależnień od substancji wypadliśmy lepiej od Silnych-grupy o niesamowicie mocnych mięśniach, zaburzeniach pracy serca i zniszczonych ciałach. Bardzo wcześnie umierali, zgodnie z zasadą "szybko i krótko, wolno i długo". Chyba mają jeszcze gorzej niż my.
-Może czasem-odparłem, nawet nie spoglądając na Aisuru-Powtórzyłbyś?
Przekazał mi kolejny zbiór danych. Tylko tyle z nas zostanie.
Kolor oczu: Zielone
Kolor włosów: Białe
To nie jest Centrum, do którego trafiłem cztery lata temu. Mieszkam tu od pół roku i czasami wydaje mi się, że jest dobrze.
Nasze okno wychodziło na podwórko. Właściwie to wszystkie okna. Kwitną wiśnie. Myślałem, że te zdjęcia, przedstawiające Japonię pokrytą różowym śniegiem to przesada i edycja, ale nie. Jest pięknie.
-Ai-zacząłem, wstając z łóżka-wychodzę.
-Poczekaj!-krzyknął, narzucając na siebie bluzę. To Centrum imitowało życie najlepiej, jak potrafiło. Nosiliśmy nawet różne ubrania.
Obejrzałem się. Biegł za mną po korytarzu.
- Jeśli dostaniesz karę, przynajmniej nie będziesz sam-szepnął.
Uśmiechnąłem się lekko. Może to ja jestem problemem. Może naprawdę jestem potworem, jak wmawiano mi przez cztery lata. Może inni naprawdę są...
Ludźmi?
Ah, mam dużo do nadrobienia. Chyba wiem co będę robiła w najbliższe piątkowosobotnie noce.
OdpowiedzUsuń